Wiara…

Kategoria: Kultura, Sport Opublikowano: 14 lipca 2016,

Wiara

W życiu każdego z nas bardzo istotną rolę odgrywa wiara. Trzeba w coś wierzyć, bo to nam wyznacza nam cel i daje siłę do działania. A wierzyć można w różne rzeczy: począwszy od bóstwa, po wszelkiej maści talizmany, słoniki, broszki, pierścionki szczęścia.

Dziś jednak o innej wierze, nie mniej istotnej- wierze w samego siebie.

Okazuje się, że wiara w samego siebie to duży problem, który dotyczy nas wszystkich. Często się zdarza, że wierzą w nas najbliżsi, podczas gdy my sami nie potrafimy uwierzyć we własne możliwości. Z czego to wynika? Problem wieloaspektowy i na pewno Wam na niego nie odpowiem, ale warto rozważyć.

Wiara przenosi przecież góry, działa cuda i bla bla, milion haseł, o których słyszeliście. Pieprzyć to gadanie. Trzeba przejść do działania. Uwierz w siebie. Co stoi na przeszkodzie?

UWIERZ W SIEBIE!!

Jeśli Ty tego nie zrobisz, to choćby cała rodzina do piątego pokolenia trzymała kciuki za Twoje powodzenie, to i tak się nie uda. Jeśli Ty sam będziesz trzymał kciuki za siebie to jest szansa na sukces, bo dlaczego ma się nie udać?

Najprostszy przykład, jaki mi przychodzi do głowy. SIŁOWNIA. Tak , tak, dobrze przeczytałeś. Nie raz leżąc na ławce, podejmując wyzywanie podniesienia dużego ciężaru, pobicia rekordu, człowiek zaczyna wątpić czy się uda. Psychika zawodzi, człowiek podchodzi do zadania z takim przekonaniem, że lepiej byłoby od razu zrezygnować i się nie kompromitować. Kiedy jednak jesteś absolutnie skupiony i zmotywowany do osiągnięcia celu, kiedy „ziomki” z siłowni motywują Cię, klepiąc po plecach, krzycząc dość niecenzuralnie, ale motywująco, że się uda, wchodzić na pełnej … odwadze, to działasz! Myślisz o swoim celu, o tym, po co tu przyszedłeś i co chcesz osiągnąć. Co ważne, jeśli się uda to pełen sukces, jeśli natomiast coś pójdzie nie tak, to nie wyobrażam sobie, żeby ktoś powiedział do Ciebie: słabo. Wprost przeciwnie, powiedzą Ci: mało brakowało, zaraz pójdzie, odpocznij , dwa wdechy i dawaj jeszcze raz. Ten sam schemat działa w życiu.

Życie to jedna wielka siłownia. Mierzysz się codziennie z ciężarami, mierzysz się codziennie z wyznaczonym przez siebie celem, realizujesz codziennie jakiś plan, a kiedy Ci nie wyjdzie, nie przestajesz i nie idziesz do domu i się obrażasz na wszystkich. Przychodzisz jeszcze raz i działasz z jeszcze większą motywacją. Czasem jest ciężko, czasem jest lekko, czasem jesteś wyspany i działasz jak natchniony, czasem jesteś wyzbyty z sił i potrzebujesz odpoczynku. Sukces jednak przychodzi z ciężką pracą. Nie ma nic za darmo. Nie przyjdziesz raz w tygodniu na siłkę i nie osiągniesz sukcesu, dobrej rzeźby i niesamowitych wyników. To wszystko jest wynikiem ciężkiej, sumiennej pracy.

Na siłowni również bardziej chce się rozmawiać i przebywać z osobami, które osiągnęły w tej dziedzinie jakiś sukces, niż z „Januszem siłowni”, który dużo mówi, mało robi. Wiadomo, z kim przystajesz 😉 Otaczajcie się ludźmi, którzy Was motywują, pokazują cel i dodatkowo wierzą w Wasz sukces. To naprawdę działa!

Jeśli nie jesteś odpowiednio zmotywowany, masz słomiany zapał to nigdy w życiu nie będziesz kimś. Nigdy nie podniesiesz dużego ciężaru, nigdy też nie zostaniesz czyjąś motywacją.

Padłeś, powstań.

Praca, praca, praca, jeszcze raz praca!!!! Nie ma nic na skróty. I bardzo dobrze, bo tylko wytrwali zostaną nagrodzeni.

True story.