Poprzedni Następny

#no to lecimy…

Od jakiegoś czasu obija mi się o uszy dyskusja na temat latania z niemowlętami/małymi dziećmi w samolotach.  Dyskusja między rodzicami i niezadowolonymi współpodróżującymi.
Po której stronie stanąć? Czy dzieci mają prawo latać? Czy też powinny zostać w domu?
Ile ludzi, tyle opinii, ale pozwólcie, że ja wyrażę swoją.
Otóż, problem nie tkwi w dzieciach moi drodzy. Dzieci mają prawo latać. Tak, jak prawo latać mają grubi, chudzi, ładni i brzydcy. Dzieci, to ludzie, ale … problem tkwi w rodzicach. Tak, tak…
Temat przedstawię Wam na własnym, moim i Pauliny, przykładzie. Otóż, wiele osób dziwiło się, że nie latamy z Brunem za granicę i pierwsza taka dalsza wycieczka została przez nas zaplanowana dopiero w momencie, gdy synek miał już sporo ponad 4 lata. Ale nie chodziło o brak środków, lenistwo czy inne pobudki. Powód był jeden: nie czuliśmy potrzeby by jego i siebie narażać na loty samolotem, bo uznaliśmy, że nie ma ku temu wyraźnej konieczności ani potrzeby. Uznaliśmy jednogłośnie, że dla jego spokoju i bezpieczeństwa zwiedzimy nasz piękny kraj, a o dalszych podróżach pomyślimy, jak Bruno będzie w stanie cokolwiek z nich zapamiętać. Oczywiście, że myśleliśmy o własnym komforcie, ale nie bez znaczenia były kwestie medyczne/ew chorób oraz – możecie wierzyć lub nie- komfort podróżowania innych osób. Jesteśmy pod tym względem niezwykle empatyczni i staramy się dostrzegać potrzeby innych, z czystego szacunku. Przykładowo, kiedy ktoś czeka na miejsce w zatłoczonym parkingu centrum handlowego, to nie zapinamy pasów 10 minut, nie czeszemy włosów i nie odpisujemy na wiadomości sms, bo szanujemy to, że ktoś na nasze miejsce czeka. Dziwne? Raczej normalne.
Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do wakacji za granicą z niemowlakiem. Oczywiście, że wszystko jest dla ludzi i nie neguję takich decyzji, ale nie myśleliście o tym, że ktoś , kto będzie miał bungalow/pokój obok Was, zapłacił za to, by wyjechać na wymarzone wczasy i odpocząć w spokoju po całorocznej pracy? Uwielbiam dzieci, i sam mam syna, którego kocham najmocniej na świecie, ale warto czasem pomyśleć o kimś innym.
Rozwiązanie? Tkwi w Was, drodzy rodzice. Jeśli uznaliście, że chcecie bardzo lecieć z malutkim dzieckiem na wczasy, to zapewnijcie mu podczas lotu rozrywkę. Przygotujcie dla roczniaka książeczki, naklejki, małe przekąski i naprawdę dużo siły i cierpliwości, by zająć go podczas całego lotu. Uwierzcie, że samo bujanie i powtarzanie: uspokój się, o co CI chodzi? – to za mało. Jeśli wiesz, że Twoje dziecko Cię nie słucha, marudzi, rzuca się, płacze, to może jednak lot do Stanów nie jest wskazany w tym wieku i Waszych – trudnych- relacjach?
A przy wyborze miejsca odpoczynku, może warto wybrać te miejsca, które są odpowiednie dla rodzin z dziećmi, niż butikowe, małe hotele?
Nie zrozumcie mnie źle, ale wszędzie empatia jest w cenie. Podczas podróży także. Jeśli Wasze dziecko słucha, potrafi skupić uwagę na zabawie, to latajcie ile chcecie. Ale pamiętajcie, że to na Was, a nie współpodróżnych, spoczywa obowiązek zapewnienia mu spokoju, atencji, rozrywki.
Rzucam się w ogień Waszej krytyki 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POWIĄZANE POSTY

Modny Tata to blog nie tylko o byciu Ojcem, to blog o życiu w rodzinie, o wytrwałości i wartościach. Modny Tata to nie jest puste hasło, modny Tata to ktoś taki jak każdy z nas..