Poprzedni Następny

#życiowy sportowiec #1

ŻYCIOWY SPORTOWIEC ma Cię pobudzić do działania. Zmotywować do ruszenia dupy z kanapy. Nie jestem żadnym coachem, trenerem motywacyjnym, czy osobą która osiągnęła niesamowity sukces, ale to zrobię, trust me. Może kiedyś, za parę, paręnaście ładnych lat, gdy faktycznie stworzę coś genialnego, opracuję idealny system realizacji siebie itp. zorganizuję spotkanie z Wami, pogadamy, zbijemy piątki i znowu zaszyję się gdzieś, żeby popracować nad sobą. Tak mam. Na tą chwilę jednak to mi to nie grozi, jestem za młody, za głupi i chyba nie chcę mi się. Nie na tym etapie życia. Poza tym coachów życiowych jest pełno. Każde konto na Instagramie to właściwie porada życiowa skierowana do Ciebie. I jeden pies czy adresat ma 100 followersów czy 100000. Każdy zna się na motywowaniu. Ja jestem jednak zdania, że za tym powinno coś iść, bo jak widzę, że ktoś napierdala o sukcesie w życiu, a ma ledwo lekko ponad 20 lat, to przeraża mnie jakie będą mądrości u niego płynęły za 10-15. Ba, za rok!.

Jestem całkowicie normalnym gościem. Mężem, ojcem, facetem pracującym na uczelni wyższej, ale również kurewsko zmotywowanym gościem, który chce w swoim życiu osiągnąć bardzo dużo, człowiekiem, który wyznaczył sobie cel/e i który/e jest/są sumiennie realizowane przeze mnie.

Hasło, które chciałbym wdrożyć w Wasze życie to przede wszystkim:

Życiowy sportowiec

Skąd takie hasło?

Życie to sport.

Narodziny – linia startu.

Życie – ciągły trening, czasem progres, czasem spadek formy, jak to w sporcie  bywa.

Śmierć – meta. Wynik zależy od Ciebie.

Czas start. Rodzimy się.

Teraz trochę gadki, z ładem i składem, mam nadzieję.

To, które miejsce zajmiesz, na samym końcu, zależy od Ciebie. Czy będziesz zwycięzcą, czy przegranym w ostatecznej rozgrywce. Wszyscy zaczynamy z linii startu, teoretycznie mamy równy start (wiadomo, że niektórym jest łatwiej na początku, lepsza rodzina, więcej pieniędzy, lepsze zdrowie, ale przyjmujemy, że linię startu każdy posiada). Dlatego, nie użyłem sformułowania, Wszyscy zaczynamy z tej samej linii startu. Znamy świat, i wiemy, że niektórzy mają po prostu łatwiej od początku.

Tak samo jest w sporcie. Lepszy trener, lepsze warunki, lepsze predyspozycje, doping, stawiają pewnych ludzi w bardziej uprzywilejowanych pozycjach. Jednakże ciężka praca, systematyczna praca, a przede wszystkim sumienna praca, pozwalają tym zwykłym Jasiom Kowalskim wspiąć się na wyżyny i również osiągnąć sukces, zrównać się w pewnym momencie z tymi „lepszymi”, teoretycznie „lepszymi”. Dlatego nie zrzucaj winy na słaby start. To, że ktoś startuje z lepszej pozycji, nie znaczy, że na macie będzie pierwszy, nie znaczy, że po drodze nie popełni błędu, nie zbłądzi, nie odpuści. To, że to zrobi jest pewne jak podatki, jak śmierć, jak to że czytasz tą książkę i nie możesz się doczekać co będzie dalej 🙂

Dlatego nie możesz poddawać się na samym początku, choćby wszystkie gwiazdy na niebie wskazywały na to, że będzie Ci ciężej. Dobrze, niech jest. Sukces będzie lepiej i dłużej smakował, bo będziesz doceniał każdą sekundę, minutę tego, gdzie się znajdujesz.

Życie.

Życie jest jak sport, jak trening. Przetrwają najlepsi. Najlepsi będą grać. Reszta będzie musiała zadowolić się miejscem na ławce rezerwowych, miejscem na trybunach, albo wygodnie rozsiądą się przed tv i będą oglądali ludzi sukcesu.

Zdecydowanie nie lubię siedzieć, nie wiem jak Ty.

Wyznaczanie sobie celów, zarówno w życiu jak i w sporcie daje nam poczucie dążenia do czegoś. Wyznaczamy sobie mniejsze i większe cele. Mniejsze by odczuwać progresy, większy by odczuć jego realizacje.  Można oczywiście całe życie uprawiać sport, jak Janusz na siłowni, ale nie będzie widać żadnych efektów. Możesz też zakasać rękawy, zapierdalać i osiągnąć cel:

  1. szybciej niż planowałeś

  2. szybciej niż inni.

Wspięcie się na podium, czasem trzeba przypłacić kontuzją, czasem trzeba zrobić dwa kroki w tył, czasem nawet na chwilę odpocząć, nie rezygnować, odpocząć, żeby zacząć działać ze zdwojoną siłą.

Zarówno w życiu, jak i w sporcie należy grać fair. Należy, nie znaczy, że tak jest. Ba, jest wprost przeciwnie. Ludzie starają się iść na skróty, starają się używać kodów na nieśmiertelność, niczym jak w grach. Nie krytykuję, bo po co. Przecież to ludzkie iść do celu po trupach i większość z nas widząc nadarzającą się okazje pewnie również podjęłaby takie działania.  Pytanie tylko, jak z tym żyć. To już kwestia indywidualna. W życiu powinniśmy sobie ułatwiać, o to chodzi, żeby żyć wygodnie, ale nie za wszelką cenę. Bo na końcu smak sukcesu będzie bardzo słodko-gorzki z przewagą gorzkości, a takich zwycięzców nikt nie oklaskuje, takimi zwycięzcami ludzie gardzą. Co gorsza, podczas tego, tak zwanego życia może się wydać, że nie grasz fair, co gorsza, może to przekreślić cały Twój dotychczasowy wysiłek i -co jeszcze gorsze- celu w życiu możesz już nigdy nie osiągnąć.

C.D.N.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POWIĄZANE POSTY

Modny Tata to blog nie tylko o byciu Ojcem, to blog o życiu w rodzinie, o wytrwałości i wartościach. Modny Tata to nie jest puste hasło, modny Tata to ktoś taki jak każdy z nas..