Poprzedni Następny

Szczęście…

Pisałem już parę zdań o tym.

Im ciężej pracuję, tym więcej szczęścia mnie spotyka.

Ludzie mówią, że mam szczęście. Ludzie mają racje. Mam. Obecnie to szczęście waży 13.5 kg i rozwija się książkowo. Jest zdrowe, uśmiechnięte, szczęśliwe i jest moją największą motywacją do działania. Za mojego synka, jestem wdzięczny losowi.

Prawda jest taka, że na wiele rzeczy mamy wpływ, ale na zdrowie nie (oczywiście, zdrowe prowadzenie się, odżywianie itp.itd na pewno nie zaszkodzi, ale dobrze wiemy, że czasem to po prostu nie wystarcza).

Na resztę zapracowałem sam. I oczywiście, że znajdą się sfrustrowane jednostki, które usilnie będą powtarzały, że mam szczęście, znajomości, układy i bla bla bla. Ale czy ja komuś zabraniam mieć takich znajomości? Układów? Czy ja kogoś blokuję? Wprost przeciwnie! Cały czas powtarzam, że możesz wszystko. Ale na te znajomości, układy, możliwości, musisz zapracować!! Co z tego, że będziesz znał/a ludzi? Jeśli będziesz zwykłym baranem, to nikt się z Tobą nie będzie chciał zadawać. Nikt Ci nie da szansy rozwoju.

Spójrz na mnie. Wiele osób zarzuca mi, że robię sobie zdjęcia. Halo?! Czy ja komuś bronię wejść do windy czy na sale gimnastyczną i zrobić to samo? Czy ja komuś blokuję dostęp do fotografów? Weźcie, zapłaćcie i zróbcie sobie fajne fotki, w fajnych ciuchach. Pytanie tylko co za tym stoi? Same fotki? Czy uważasz, że nie wyszło mi w życiu i jedyne co mi zostało to robienie fotek w windzie? Naprawdę nie dostrzegasz tego, że za tym wszystkim stoi jakaś wartość dodana? Jeśli tego nie widzisz, to faktycznie, wejdź do tej windy i zrób fotkę. To wszystko. Teraz czekaj na sukces.

Tak na serio, to informuję: robienie fotek to nie tylko forma uwielbienia swojej osoby, ale to również forma przekazania Wam pewnych bodźców do działania, typu: rusz dupę z kanapy, idź na siłkę, zrób formę i pochwal się nią!! 

Mega fajna sprawa, jeśli to nie jest Twoje jedyne zajęcie. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Jestem doktorem nauk społecznych, od 7 lat stoję po drugiej stronie biurka i staram się przełamać głównie dwa stereotypy. Ojca oraz wykładowcy.

Ojca, który nie spoczywa na laurach, bo jest ojcem, wykładowcy, który nie zamknął się w świecie nauki, ale też dba o inne aspekty swojego rozwoju. To tylko przykłady. Nie ważne, czy jesteś pracownikiem korporacji, taksówkarzem,  prezesem, sprzedawcą itd.

Dbaj o siebie. Myśl o sobie. Zrób w końcu coś dla siebie.

Dzięki temu dasz radość także swojej rodzinie, otoczeniu, współpracownikom.

Będziesz szczęśliwszy.

Idź na kurs, który podniesie Twoje kwalifikacje. Zrób coś ze swoim ciałem, poćwicz, pobiegaj, rusz się. Zadbaj o swój wygląd. Zobaczysz, że ciężka praca w wielu aspektach przynosi satysfakcję. Jasne, że nie jest łatwo pogodzić kilka rzeczy na raz, będzie ciężko, na pewno, ale wierz mi, im więcej będziesz pracował, tym będziesz szczęśliwszy.

U mnie to działa. I ciągle chcę być lepszym ojcem, wykładowcą, chcę lepiej wyglądać, być bardziej oczytany, wysportowany.

Działam i nigdy nie powiem dość, bo to przynosi mi szczęście.

PS. jeśli macie czas i ochotę wejdźcie proszę i oddajcie głos na mój blog 🙂

http://www.menshealth.pl/meski-blog-roku-2016/blogi-konkursowe,1,najnowsze 

Z góry dziękuję,

Dobranoc…

POWIĄZANE POSTY

Modny Tata to blog nie tylko o byciu Ojcem, to blog o życiu w rodzinie, o wytrwałości i wartościach. Modny Tata to nie jest puste hasło, modny Tata to ktoś taki jak każdy z nas..