Poprzedni Następny

Rozczarowanie…

Nie mierz ludzi własną miarą bo się zawiedziesz

Z takiego założenia wychodzę od kilku dobrych lat.

Oczekiwanie, że ludzie zachowają się w podobny sposób do Ciebie jest niczym wygrana w totka.

Nie ma takich samych ludzi, nie ma takich samych reakcji, jest za to zawsze to samo ROZCZAROWANIE.

Kolejny raz i kolejny i kolejny. Ile można? Chciałoby się rzec. Ano można tak bardzo długo i namiętnie, tylko w jakim celu? Można też raz, a dobrze, odciąć się do takich osób i od takiego myślenia.

Ile razy już próbowałeś przewidzieć reakcje ludzi i rozczarowała Cię rzeczywistość? Ile razy pomagałeś ludziom i nic z tego? Ile razy usłyszałeś słowo dziękuję lub jakąkolwiek wdzięczność? Pewnie się zdarzyło, nie raz, nie dwa, ale to zapewne nic w porównaniu z liczbą rozczarowań.

A teraz z mniejszą poprawnością polityczną.

Skończ z tym, że jesteś dla ludzi najlepszy, a oni i tak mają to w głębokim poważaniu.

Nie oszukuj siebie i nie oszukuj mnie. Faktycznie, karma wraca. Tylko kwestia polega na tym, żeby nie być złym człowiekiem dla innych. Masz być super, jak najbardziej, kochać, szanować, pomagać. Nie mniej jednak pamiętaj w tym wszystkim o sobie.

Były też i dobre czasy, kiedy nie dostrzegałem tego, jacy są ludzie.

Nie raz, nie dwa słyszałem: “ludzie to chuje”. Myślałem sobie, że nie jest przecież tak źle, że na pewno jest kilka osób, dla których warto coś zrobić, ot tak, po prostu.

W swoim życiu, z ręką na sercu pomagałem niezliczoną ilość razy. Od małego dziecka, po dziś dzień. I przez moje dobre serce i twardą dupę będę pomagał dalej, z największą przyjemnością!! Ale tylko tym, którzy na to zasługują.

Nie znoszę kurestwa. Nie znoszę ludzi, którzy dzięki mnie znaleźli się tu, gdzie są i nie czują się w obowiązku podziękowania mi. Nie mówię tu o rzeczach materialnych, ale o zwykłym zaproszeniu chociażby na kolacje, na drinka, przybicie piątki. Tak ciężko? Naprawdę?

Przykład:

Wieczór kawalerski. Mój. Godzina 2:00 w nocy. Udajemy się grzecznie z ekipą po paru godzinach picia „coli” do domu, gdy nagle, ku mojemu zdziwieniu, na własne oczy dostrzegam koleżankę idącą z pewnym panem za rękę. Super, co nie? Nie, ani trochę.

Bycie narzeczoną mojego kolegi, nie upoważnia Cię do tego, żeby chodzić z innymi kolegami za rękę – pomyślałem.

Skutek? Awantura na środku miasta.

Skutek 2: Brak kontaktu od 3 lat z kolegą, o którym mogłem powiedzieć, że faktycznie jest kolegą.

Wniosek: Chcesz być fair? Bądź fair wobec swoich bliskich, wobec swojej rodziny, a o innych się nie martw. Niech każdy kąpie się w swoim bagienku. Tak będzie lepiej, zdrowiej. Ty unikniesz nerwów, przykrości, a związki Twoich znajomych będą żyły własnymi życiem. Nie zbawisz całego świata, nie uratujesz przed błędami ludzi, którzy te błędy chcą popełniać. Skup się na sobie!!

Od zawsze lubiłem rozmawiać, słuchać, doradzać, wspierać. Od dziecka, jak wspomina moja mama. Dziewczynce sprzedającej kwiaty na zimnie, kobiecie handlującej jajkami, na studiach kolegom, którym nie szło. Wszystkim, którym życie napisało mniej radosny scenariusz. I tak mi zostało do dziś. Bo pomaganie jest fajne. Świadczy o człowieku. Pamiętajcie jednak, żeby wspierać naprawdę potrzebujących. Nie narażacie się wówczas na niewdzięczność, unikacie hipokryzji i zakłamania.

Po prostu nie mierzcie ludzi swoją miarą.

POWIĄZANE POSTY

Modny Tata to blog nie tylko o byciu Ojcem, to blog o życiu w rodzinie, o wytrwałości i wartościach. Modny Tata to nie jest puste hasło, modny Tata to ktoś taki jak każdy z nas..