Poprzedni Następny

Dlaczego sama motywacja nie wystarczy

Motywacja – zwłaszcza ta chwilowa, którą wyniesiesz z motywacyjnego wykładu, czy też która nagle zrodzi się na podstawie zdjęcia genialnego sześciopaka (mówię o brzuchu, a nie piwie) podejrzanego na Instagramie, nie wystarczy. Taka motywacja jest dokładnie jak iPhone w dżungli. Fajna, bo poświeci przez 8 godzin i nawet bez zasięgu możesz sobie popstrykać foty. Jednak kiedy tylko wyczerpie się ten pierwszy zasób, to na nic się nie przyda. Bo motywacja jest dobra tylko wtedy, kiedy wzbogacisz ją o jeszcze jeden składnik – siłę woli i siłę nawyków.

Motywacja, wytrwałość w działaniu i… słodkie pianki

Jakiś czas temu w Stanford grupa mądrych badaczy przeprowadziła słynny eksperyment – Marshmallow test. Dowodzący badaniem Walter Mischel z Uniwersytetu Stanfordzkiego przedstawiał dzieciom propozycję: możesz zjeść jedną piankę teraz, albo poczekać chwilę na mój powrót i w zamian otrzymać aż dwie. Jeśli dziecko decydowało się zaczekać, badacz wychodził zostawiając je sam na sam z przepyszną pokusą. Dzieci mogły w każdej chwili użyć dzwonka. Powiedziano im, że na jego dźwięk psycholog wróci a one będą mogły zjeść jedną piankę. Bardzo upraszczając, badano czy dziecko ma umiejętność samokontroli i potrafi odroczyć gratyfikację (nagrodę), czy też ulega i od razu decyduje się dokarmić swój układ nagrody (ta piękna [choć niebezpieczna] część mózgu, która lubi być dopieszczana czekolada, seksem, narkotykami i innymi pieszczotami).

Jak było do przewidzenia – część dzieci odczekała, a część nie wytrzymywała presji. Podobnie jak w życiu – część dorosłych chodzi na siłownię i potrafi odroczyć gratyfikację w postaci jędrnych pośladków, stalowych ud, czy też płaskiego brzucha, a część poddaje się po pojawieniu się pierwszych trudności. Co różni te dwie grupy? Na pewno nie sama motywacja. Ta może być równie silna u obu. Okazuje się, że to co pozwala odroczyć gratyfikację, to siła woli i różne techniki, które niektórzy mają opanowane do perfekcji.

Z całej grupy Mischela 30% maluchów potrafiło poczekać 15 minut aby otrzymać drugą piankę. Dane z kwestionariuszy pokazały, że to właśnie one miały wyższe wyniki w teście S.A.T (polski odpowiednik matury), mniejsze problemy z zachowaniem, a także lepiej radziły sobie ze stresem. Dodatkowo nie miały problemów z koncentracją i uwagą oraz utrzymaniem przyjaźni. Nie popadały też w nałogi i nie były otyłe. Ale nie z powodu genów. Osiągały to wszystko bo cechowała ich siła woli. Umiejętność panowania za pomocą kory przedczołowej nad… prymitywnym układem limbicznym i jądrem półleżącym odpowiadającym za przyjemność.

Ciągła walka w mózgu

Kelly McGonigal, genialna i piękna psycholog społeczny ze Stanford mówi, że siła naszej woli to wynik walki jaką non stop toczą ze sobą dwa przeciwstawne systemy w naszym mózgu. Żeby to zrozumieć, warto sobie zdać sprawę, że nasz mózg przez setki tysięcy lat był kształtowany tak, by pomóc nam przetrwać, a nie się rozwijać. Czyli z perspektywy tego prymitywnego mózgu, zupełnie naturalne jest to, żeby się nie przemęczać i… nie zmuszać do treningu, czy do rozwoju i osiągania sukcesu. Jednak nasz mózg to złożony organ (znacznie bardziej niż inne… nawet te dające przyjemność) i jedna jego część – kora przedczołowa odpowiada za planowanie i myślenie strategiczne. Na przykład o tym, że jeśli nie wezmę się za treningi teraz, to do lata nie będę wyglądać super. No i właśnie na tym polega problem, że jedna część mózgu swoje, a druga swoje. I motywacja, która daje impuls do działania i na chwile rozpali twoje serce, na nic się nie zda, jeśli nie będziesz wiedzieć jak kształtować siłę nawyków i silną wolę.

Ucz się na błędach, a nie od tych, którym się udało

Kiedy idziesz na wykład motywacyjny, albo czytasz motywacyjne cytaty na zdjęciach z super wyrzeźbionymi kolesiami to wpadasz w pułapkę iluzji. Jasne, że to super, że tym osobom się udało, ale oni są odrębnym bytem. Nie kopiuj więc ich drogi i nie daj się ponieść zbiorowej iluzji, że ty też tak możesz. Bo nie możesz TAK, ale możesz po swojemu. A żeby się nauczyć po swojemu to musisz się dokładnie nauczyć na swoich błędach. Wspomniana Kelly McGonigal słusznie zauważa, że większość osób skupia się na tym, żeby się udało a zapomina dobrze przeanalizować te momenty, w których właśnie silnej woli braknie. Bo to dzięki tej analizie możesz się czegoś dowiedzieć o sobie. Musisz wiedzieć, co sprawia, że rezygnujesz z treningu, w jakich okolicznościach sięgasz po słodycze. Na 90% okaże się, że dzieje się to wtedy, kiedy odczuwasz stres lub kiedy twój mózg podejrzewa, że działanie będzie ciężkie i trudne. W tym pierwszym przypadku samo już przeformułowanie stresu i zdanie sobie sprawy, że najprawdopodobniej z tego powodu sięgasz po używkę, słodki napój, czy też… rozładowujesz inaczej napięcie może pomóc. W drugim, warto zawsze rozbić zadanie na mniejsze części. Na przykład… najpierw wstanę z kanapy, potem ubiorę buty… a potem wskoczę na bieżnię.

Różne techniki unikania pokus

Dzieci ze wspomnianego ‚testu pianki’ miały różne sposoby na odroczenie gratyfikacji. Część odsuwała od siebie piankę, inne zajmowały myśli czymś innym. Najtrudniej było się opanować tym, które słodką piankę brały do rączek, wąchały czy lizały. Nic dziwnego. Spróbuj sobie odmówić seksu, gdy flirtuje z tobą bogini, czy jakiś adonis (co kto lubi). Rzecz w tym, żeby w sytuacji szczególnie stresowej unikać ekspozycji na potencjalnie silny bodziec. Bo w stresie łatwiej nam stracić kontrolę. Szczególnie jeśli dopiero wypracowujesz nowe nawyki, staraj się oczyścić horyzont z pokus. I pamiętaj – złe nawyki możesz wykorzenić tylko wtedy, jeśli zastąpisz je dobrymi. I do tego potrzebujesz strategii działania, a nie tylko samej motywacyjnej pochodni.

Tekst: Piotr Bucki

Zdjęcia: Tomasz Jurgielewicz

POWIĄZANE POSTY

Modny Tata to blog nie tylko o byciu Ojcem, to blog o życiu w rodzinie, o wytrwałości i wartościach. Modny Tata to nie jest puste hasło, modny Tata to ktoś taki jak każdy z nas..